Dla małżeństw

WOŁAJĄC O ŻYCIE

Życie ludzkie ma wielką wartość i ciągle nawoływuje się, aby każdy człowiek, od poczęcia do naturalnej śmierci, miał prawo do tego by żyć. Nikt bowiem nie ma prawa odebrać człowiekowi życia, tylko ten kto nas do życia powołał - Bóg. Ostatnie miesiące w sposób szczególny pobudzają nas do refleksji nad wartością ludzkiego życia. Zamachy terrorystyczne, wojny (Ziemia Święta) , dzieciobójstwa ( głośny proces utopionego w rz.Wiśle Michałka, czy też sprawa pobicia przez pijaną matkę kilkuletniego dziecka w Siemianowiach Śl., które w wyniku doznanych obrażeń zmarło ...). Wobec tego wszystkiego nie można przejść obojętnie.

 

'Współczesne zjawisko, z którym wiążą się często zagrożenia życia i zamachy na życie, to przemiany demograficzne. Przebiegają one odmiennie w różnych częściach świata: w krajach bogatych i rozwiniętych obserwujemy niepokojący spadek, czasem bardzo gwałtowny, liczby urodzin; kraje ubogie natomiast mają na ogół wysoki wskaźnik przyrostu ludności.(...) Antykoncepcję, sterylizację i aborcję można z pewnością zaliczyć do praktyk, które przyczyniają się do poważnego spadku liczby urodzin. Dlatego silna może być pokusa posłużenia się tymi metodami wymierzonymi przeciw życiu, także w sytuacji < eksplozji demograficznej>'.

 

Stajemy wokół tych problemów i warto się zastanowić nad aspektami tegoż zjawiska. W ostatnim czasie wiele środowisk feministycznych wychodzi na ulice, by w protestach zwrócić na siebie uwagę. Domagają się legalizacji aborcji, twierdząc, że to w ich ciele rozwija się nowe życie, i one mają prawo zrobić z swoim ciałem co chcą, nawet zabić życie, które w sobie noszą. Bardzo to smutne i zastanawiam się, czy te panie mają wogóle serce i sumienie. I jak potem mogą tak żyć, jakby nic się nie stało. Jak można czynić z swego ciała cmentarz.

 

Pójdźmy jednak w innym kierunku. Wiele jest kobiet, które z wielu względów zostają same i czują się bezradne. Noszą w sobie nowe życie, ale sytuacja bytowa czy materialna popycha je ku aborcji. Wobec tego faktu, każdy człowiek powinien być bardzo wyczulony i otwarty aby pomóc. Istnieje przecież wiele ośrodków dla samotnych matek, gdzie można urodzić dziecko, gdzie można je wychować. Powstają rodzinne domy dziecka, a wiele małżeństw nie mogących mieć własnych dzieci czeka na adopcje. Delikatny to problem, bo chodzi u ludzkie życie, jednak jest wiele możliwości, by ta mała bezbronna istota, mogła ujrzeć światło dzienne i być szczęśliwa w rodzinie zastępczej, gdy matka nie ma możliwości zapewnienia dziecku godziwych warunków życia.

 

Przytoczony powyżej fragment Encykliki 'Evangelium Vitae', ukazuje nam wyraźnie, iż szczególnym zagrożeniem dla życia ludzkiego są przemiany demograficzne. I należy mieć w świadomości, iż praktyki aborcji, antykoncepcji... są wymierzone przeciw ludzkiemu życiu.

 

Warto uświadomić sobie jeszcze jedno. Wiele kontrowersji wzbudziły przecież zmiany w systemie emerytalnym. A przecież rodziców utrzymują na starość ich dzieci, poprzez swą pracę. A kiedy małżonkowie nie chcą mieć dzieci, to na starość muszą ich utrzymywać dzieci kogoś innego. I należy zadać sobie ważne pytanie: czy to wygodnictwo jest wobec społeczeństwa w porządku? Nie!!! I właśnie w taki sposób zabija się najważniejszą cząstkę społeczeństwa - rodzinę. I coraz mniej jest młodych ludzi, którzy mają zapewnić byt tym starszym.

 

Obecnie doświadczamy coraz bardziej upadku moralności, szerzy się coraz bardziej fala pornografii, która przybiera już takie formy, że zatraca się granica pomiędzy godnością a pruderią. Sceny uwłaczające ludzkiej godności, które kiedyś były nie do pomyślenia, teraz oglądają dzieci nawet w bajkach. Seks stał się czymś normalnym. W negatywnym znaczeniu porównywalny do jednej z czynności fizjologicznych. Ludzie nie czują przed nim skrępowania, nie wstydzą się o nim mówić, przestał on już być tematem 'tabu'. Czy to prowadzi do dobrego? Na pewno nie!

Wiele by można przytaczać tu jeszcze przykładów ... ostatnie głośne kwestie konkubinatu, czy związków jednej płci, zrównanie ich w prawach ze ludźmi,dla których związek dwojga osób, to kobieta i mężczyzna, a nie para tej samej płci. Wracając jednak to podjętego tematu.

 

W Polsce obserwujemy teraz ogromne bezrobocie, ludzie boją się o swój byt. W tym wszystkim dostrzegamy ludzi, którzy pragną potomstwa. I chociaż, nie jest im łatwo, to podejmują się tego trudu. Wiele jest małżeństw, które nie mogą mieć własnego potomstwa. Przyczyny tego są różne. Jednak walczą one o dziecko. Kiedy pojawia się szansa na naturalne poczęcie, podejmują się tego trudu i otaczają tę maleńką istotę od pierwszych dni szczególną miłością, by mogło ujrzeć świat. (Pisałem o tym szerzej w swoim artykule, w nr 2 (55) marzec/kwiecień 2002).

 

Kiedy już poczęte dziecko rozwija się pod sercem kobiety, trzeba zapewnić mu wiele miłości, by w momencie przyjścia na ten świat i w swoim samodzielnym życiu mogło samodzielnie i dopowiedzialnie je kształtować. Ważne jest bowiem dla dziecka, abyśmy w okresie prenatalnym okazywali mu wiele miłości i ciepła, bo ta maleńka istota czuje to wszystko, co dla niej robimy, jak ją traktujemy...

 

'Widzimy więc, jak wielkie znaczenie dla całego życia osoby ma poczęcie i dziewięć miesięcy życia płodowego. W maleńkim dziecku, od pierwszej chwili istnienia budzi się serce, w tej jednej i niepowtarzalnej bliskości z matką. Narodziny serca i świadomość miłości poprzedzają i spowijają narodziny instynktów życia. (...) Prawdziwy fundameny osoby ludzkiej, jedności i ciągłości jej świadomego życia, znajduje się głębiej: jest zakorzeniony w jej ciele dzięki tej pierwszej świadomości miłości, która się rodzi i rozwija w pierwszych kontaktach maleńkiego dziecka z matką. (...) Ludzkie niemowlę potrzebuje miłości jeszcze bardziej niż pokarmu i zabiegów higienicznych.'

 

Zauważamy więc jak wielką rolę ma tu do spełnienia matka. Bo to od niej zależy los jej dziecka, od przekazanej miłości. Dziecko nią obdarzone z radościa i pewnością wchodzi w życie i jest mu łatwiej.Mam świadomośc tego, o czym pisałem już powyżej, iż często kobiecie jest 'trudno' i staje przed wyborem właściwej drogi. Ważne, aby w tym okresie był przy niej ktoś, kto ją dobrze pokieruje, kto okaże jej pomoc.
Ufam w to mocno, że nawet mimo trudności jest wiele wspaniałych rodzin, które pomimo tego, że żyją bardzo ubogo, to jednak każde dziecko, przyjmują z miłościa, a Bóg im błogosławi w ich wychowaniu; bo dla chcącego i tego kto ufa nic nie jest niemożliwego. Oczywiście kwestia biedy i złych warunków życia, ciągle pozostaje sprawą ważna i nie można jej bagatelizować. Nie można tu też pominąć jeszcze kilku ważnych kwestii. Chcę tylko o nich nadmienić. Aborcja, sztuczna prokreacja, badania prenatalne... to wszystko jest wielkim złem. I trzeba nam o tym pamiętać.


Pkt 11 cytowanej powyżej encykliki, w takich słowach ujmuje ten problem:

 

'pragniemy zwrócić szczególną uwagę na inny rodzaj zagrożeń wymierzony przeciw życiu poczętemu lub życiu, które zbliża się do końca: dostrzegamy w nich nowe aspekty, nieznane w przeszłości, oraz problemy niezwykłej wagi, związane z faktem, że w świadomości zbiorowej te zamachy na życie tracą stopniowo charakter < przestępstwa > i w paradoksalny sposób zyskują status < prawa >, do tego stopnia, że żąda się uznania ich pełnej legalności przez państwo, a następnie wykonywania ich bezpłatnie przez pracwników służby zdrowia. Zamachy te uderzają w ludzkie życie, gdy jest ono najsłabsze i całkiem pozbawione możliwości obrony. Jeszcze groźniejszy jest fakt, że w dużej mierze dochodzi do nich w gronie rodziny i za sprawą rodziny, która przecież ze swej natury powinna być < sanktuarium życia >'.

 

O tym jakże ważnym problemie, pisał już w 1968 roku, w swej encyklice Humane vite Papież Paweł VI:

'To prawda, że nie brak przypadków, w których człowiek ucieka się do antykoncepcji lub nawet do aborcji pod naciskiem licznych trudności egzystencjalnych, które jednak nikogo nie zwalniają z obowiązku zachowywania prawa Bożego. W bardzo wielu przypadkach korzenie tych praktyk tkwią w nieodpowiedzialnej postawie wobec życia płciowego i oparte są na egoistycznej koncepcji wolności, która widzi w rodzicielstwie przeszkodę dla pełnego rozwoju osobowości człowieka. Życie, które może się począć ze współżycia mężczyzny i kobiety staje się zatem wrogiem, którego trzeba bezwzględnie unikać, zaś przerwanie ciąży jest jedyną możliwością w przypadku niepowodzenia antykoncepcji. Niestety, ścisła więź łącząca na płaszczyźnie mentalności praktykę antykoncepcji z przerywaniem ciąży staje się coraz bardziej oczywista, czego niepokojącym dowodem jest produkcja środków chemicznych, wkładek wewnątrzmacicznych oraz szczepionek, które są równie łatwo dostępne jak środki antykoncepcyjne, ale w rzeczywistości doprowadzają do przerwania ciąży w najwcześniejszych stadiach rozwoju życia nowej istoty ludzkiej.'

 

Należy więc skupić się tutaj na odpowiedzialności za ludzie życie. Nie może być w życiu dwojga ludzi egoizmu i wygodnictwa. Zawsze trzeba na pierwsze miejsce wyciągać takie wartości jak: miłość, dojrzałość, odpowiedzialność, powściągliwość, wielkoduszność, szacunek dla życia.'Ci małżonkowie realizują odpowiedzialne rodzicielstwo, którzy kierując się roztropnością, ale i wielkodusznością, decydują się na przyjęcie liczniejszego potomstwa albo też dla ważnych przyczyn i szanując nakazy moralne postanawiają unikać poczęcia następnego dziecka' ('Humanae vitae', 10).


I reasumując, można ująć całość w takiej maksymie:
Jeśli spośród dwóch dróg chcesz wybrać tę właściwą, a wahasz się, to wybierz trudniejszą - możesz być pewien, że uczynisz dobry wybór.

Dariusz Przewoźnik


PROBLEM OJCOSTWA

'Pozostać małym dzieckiem przed Bogiem to znaczy uznawać, że się jest niczym, oczekiwać wszystkiego od Boga, tak jak małe dziecko oczekuje wszystkiego od swego Ojca; niczym się nie kłopotać, nie zabiegać o nic dla siebie.'

św. Tereska od Dzieciątka Jezus

 

Wydarzenia ostatnich lat, miesięcy, tygodni nie ukazują nam zbyt wielu kolorowych barw. Raczej dominuje w nich szarość, a jeśli już pojawia się jakiś kolor, to jest to kolor cierpienia, łez, zranień.Pozwoliłem sobie przytoczyć na początku słowa, św. Tereski od Dzieciątka Jezus, bo ukazują one wspaniały i pełen miłości obraz Ojca. W swych duchowych zapiskach, św. Tereska, opisuje z wielką miłością i czułością swego ziemskiego ojca a potem będąc w Karmelu, zachwyca się miłością Boga, który ją ukochał bezgraniczną miłością.

 

'O jak dobry jest Dobry Bóg. On dostosowuje doświadczenia do sił, które nam daje'

św. Tereska od Dzieciątka Jezus

 

To wyobrażenie św. Tereski, której obraz Ojca ziemskiego pozwolił bardziej zrozumieć Miłość Ojca Niebieskiego. Jednak rzeczywistość jest obecnie o wiele bardziej brutalna. Wiek XXI niesie coraz więcej zranień. Życie nie jest już takie jak kiedyś. I wobec tych wszystkich refleksji staje przed nami problem szacunku, życzliwości, wdzięczności. Problem rodzicielstwa. Problem OJCOSTWA.


Ojciec Św. - Jan Paweł II w jednym ze swoich dokumentów o rodzinie 'Famliliaris Consortio', wskazuje na to iż, rodzice mają prawo do opieki przez swe dzieci, że trud wychowania powinien być ze zwykłej sprawiedliwości wynagrodzony. Czy tak się dzieje? A jeśli tak się nie dzieje, to, dlaczego tak jest? Kryzys ojcostwa! Czy istnieje? Czy jest problemem? Kiedy obserwuje się obecny świat, nasuwa się jedna prawidłowość, iż wszystko ma swój początek w Rodzinie. Ona jest swoistym pierwszym 'seminarium' człowieka, gdzie kształtują się i wykuwają dobre postawy i wartości życiowe.


Pochodzę z katolickiej rodziny, z terenów Górnego Śląska, gdzie te korzenie wiary są bardzo silne, i jak to mawiał Prymas Tysiąclecia Kard. Stefan Wyszyński: 'rodziny Bogiem silne'.
Pamiętam, że od wczesnych lat młodzieńczych pielgrzymowałem do Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej, Pani Piekarskiej i stawałem na piekarskim wzgórzu z kilkudziesięcioma tysiącami mężczyzn. I przez te wszystkie lata z dumą, ze swoim ojcem, najpierw sam a potem też z braćmi, pielgrzymowaliśmy w ostatnią niedzielę maja do Piekar Śl. I kręciła się łezka w oku niejednemu, kiedy mógł ujrzeć ramię w ramię kilkadziesiąt tysięcy mężczyzn, ze swoimi synami, stojących i zapełniających piekarskie wzgórze i polecających siebie i swoje rodziny w opiece Matce Bożej.


I ten widok trwa do dziś i zawsze to miejsce gości kilkudziesięciu tysięczną grupę mężczyzn, nie tylko z G. Śląska, ale i z całej Polski a nawet i spoza jej granic. Rodzina jest pierwszym seminarium człowieka. W niej kształtują się i wykuwają dobre postawy i wartości życiowe. Kochający się szczerze Rodzice, wzrastające w tej atmosferze dzieci. Można by powiedzieć: Ideał! Jednak te ideały są obecne, choć coraz trudniej je utrzymać i obronić.Ojciec troszczący się o dom, o utrzymanie, by niczego nie brakowało. To wielka odpowiedzialność. Czasem więc potrzeba zrozumienia, iż nie łatwo jest być radosnym, kiedy ma się 'na głowie' tyle spraw i jest się odpowiedzialnym za Rodzinę, której trzeba zapewnić utrzymanie a jest zagrożenie utratą pracy, problemy ze zdrowiem…. I ważna jest tu kochająca Rodzina… żona, dzieci… wspierające duchowo.


Pomyślisz sobie czytelniku, że zbyt wyidealizowany świat przedstawiam. TAK! Bo w takim miałem szczęście się wychować i wzrastać. Jednak pragnę Cię uspokoić i napisać, że mam świadomość tego, że tak idealnie niestety nie jest. Bo mam też przed oczyma tragedie dzieci bitych, molestowanych, wykorzystywanych oraz wszelkie inne nieszczęśliwe patologie.To jest bolesny fakt i nie można tego przemilczeć. Bo to rodzi ból i zranienie na całe życie. Można przebaczyć, ale zapomnieć jest trudno lub nie zapomina się czasem wcale i do końca życia wracają takie wspomnienia jak koszmar i otwierają zabliźnione rany.


Czyniąc więc konkluzję. Raz jeszczcze trzeba zadać sobie pytanie: czy jest kryzys ojcostwa? I choć odp. jest niestety negatywna to trzeba spojrzeć na to także w aspekcie tego wszystkiego, co się dzieje w ówczesnym świecie. Bezrobocie, trudna sytuacja materialna … to wszystko może prowadzić do patologii. I nie chcę tu nikogo usprawiedliwiać, ale myślę, że warto zakończyć te kilka słów mych refleksji cennym, tak czuję, cytatem odzwierciedlającym głębie problemu, na jaki w tych kilku słowach zagłębienia się w ów problem, próbowałem dać odp. 'Jednych takimi Bóg uczynił, inni zaś samymi się tak uczynili'.


Dariusz Przewoźnik


PRAWO DO ŻYCIA

Telewizja zalewa nas obecnie mnóstwem seriali i mydlanych oper. Jest ich tak wiele, że ich zwolennicy mają nieraz trudność z wyborem tej ulubionej. Jednak pośród tych wszystkich seriali czy mydlanych oper dostrzegłem osobiście coś wartościowego. I jak większość seriali to dla mnie po prostu zwykłe, tanie historie by tylko zniewolić widza, to serial na którym chcę oprzeć te kilka słów mych rozważań o odpowiedzialności, niesie za sobą wiele dobrych i istotnych dla życia prawd. I może wydawać się śmieszne, że swe refleksje opieram właśnie na jakimś serialu telewizyjnym, ale mam ku temu powody.

 

Bohaterowie serialu, który mam na myśli, zmagają się każdego dnia na dobre i na złe z różnymi problemami, odpowiedzialnie ratując przy tym życie bliźnim, z którymi na co dzień się spotykają, bo taką obrali pracę. Dlaczego jednak zdecydowałem się na te kilka chwil refleksji. Powszechnie panujące przekonanie, iż telewizja obecnie nie prezentuje zbyt ambitnych propozycji swoim widzom jest bliska prawdy. Jednak ja chciałbym uchwycić właśnie te pozytywne strony jakie ma do zaoferowania telewizja, bo właśnie jeden z seriali, pozwala mi snuć swe refleksje. Ale przejdźmy do meritum problemu, jaki chciałbym poruszyć:

 

Kobieta przed czterdziestką, cierpiąca na bezpłodność. Mąż, dwoje dzieci, jednak nie własnych, lecz jedno męża a drugie adoptowane przez nią. Wiem, że może nie jest to właściwy wizerunek małżeństwa, ale nie w tym tkwi istota sprawy. Owa kobieta bardzo pragnie mieć własne dziecko i walczy o nie. Nie poddaje się. Ciągłe badania, testy, leczenie hormonalne... i nic. Jednak ona nie ustaje. Wyznaje zasadę, iż zawsze trzeba mieć nadzieję, jeśli ta walka i starania mogą w konsekwencji spowodować, iż pod jej sercem będzie mogło rozwijać się nowe życie. Walczy i w końcu zwycięża. Robi sobie prosty test ciążowy i jego wynik okazuje się pozytywny. Konsultuje się dla pewności z ginekologiem, który również potwierdza to iż jest w ciąży. Obopólna radość, jej i męża, choć bała się mu to początkowo przekazać, bo sądziła, że nie chce mieć dzieci, co wywnioskowała z rozmów z nim. A on nie chcąc robić jej przykrości, biorąc ją za żonę zaakceptował jej przypadłość i nie wracał do tej sprawy. Ale teraz jest radość, cieszy się razem ze swą ukochaną żoną, wspólnie przeżywając to wydarzenie. Ona przyrzeka, że będzie chroniła każdego dnia, tygodnia i miesiąca aby utrzymać tę ciążę. Czułe słowa o małej, bezbronnej istocie. Patrzenie z nadzieją w przyszłość i pełen miłości opis maleńkich rączek, nóżek... Radość, że wreszcie po tylu latach starań, pod jej sercem będzie mogła rozwijać się nowa ludzka istota, nowy człowiek. Wzruszające. Szczerze muszę przyznać, że po moim policzku spływały łzy, kiedy doświadczałem tej sceny. I choć był to tylko serial wg określonego scenariusza, to jednak bardzo żywo w pamięci zapadła mi ta scena i wzbudziła we mnie wiele nurtujących pytań. Gorąco wierzę, że wiele jest takich sytuacji w życiu i wiele kobiet, które tak czule i szczerze z miłością mówią o tym cudzie jaki się w nich dokonuje.

 

Jednak moje serce dopuszcza też nutę niepewności i zapytuje siebie, czy każda młoda kobieta, matka, tak bardzo pragnie dziecka, tak dzielnie o nie walczy, nawet w przypadku, gdy ma problemy z zajściem w ciążę? Jako kleryk nie doświadczę już tego i nie sprawdzę namacalnie. Nauczyłem się jednak szczegółowo obserwować świat i powiem bez cenzury, że przerażają mnie coraz to nowe odkrycia jakich dokonuję, zauważam i jakich dane mi jest doświadczać. Mocno tkwią mi w pamięci wykłady z etyki i poruszany na nich problem ochrony życia i zagrożenia tegoż życia poprzez antykoncepcję oraz aborcję.

 

Czy w tym jest odpowiedzialność? Chyba nie!!!

Bo dążenie tylko do przyjemności i zaspokojenia swych własnych potrzeb seksualnych to zwierzęce instynkty. I jaka tu odpowiedzialność, kiedy młoda kobieta zachodząca w ciążę, bo zawiodły środki które miały do niej nie doprowadzić, w większości przypadków decyduje się na aborcję. Żywe są w mym sercu słowa Ojca Świętego, Jana Pawła II, które wypowiedział w kontekście wprowadzenia w Polsce dopuszczalności przerywania ciąży, iż „naród który zabija własne dzieci dąży do samozagłady i jest narodem chorym”. Wiem, że nie mam prawa uogólniać tego problemu, bo wiele jest kobiet, które nie dopuszczają nawet do siebie myśli, by zabić rodzące się w nich nowe życie. Jednak ze smutkiem muszę stwierdzić, że coraz częściej staje się to rzadkością. I wcale nie czynią to przy pomocy lekarza, ale dokonują aborcji ukrytej, przy użyciu aborcyjnych środków chemicznych, po których organizm nawet po kilku tygodniach ciąży niszczy płód i go samoistnie wydala. Czy to jest odpowiedzialność?

 

Trudno mi opisać co czuje kobieta, kiedy pod jej sercem budzi się do życia – nowe życie, ale wzrusza mnie i raduje, kiedy widzę radość z tego powodu, że to życie może się rozwijać i taka mała istota przez dziewięć miesięcy może czuć się bezpiecznie, bo nikt nie zamierza jej skrzywdzić, a wręcz przeciwnie, czyni wszystko, aby to nowo rodzące się życie, miało stworzone jak najlepsze warunki do rozwoju i przyjścia na świat.

 

Jestem dopiero w możności bycia kapłanem, a ten problem nie daje mi ostatnio spokoju i mocno mnie nurtuje. Dlatego też cieszy mnie fakt, że coś mogło mnie do tego zainspirować i pobudzić do refleksji. Psychologia rozwojowa czy etyka nie da całkowitej odpowiedzi na nurtujące pytania, nie naświetli do końca tego co w życiu ważne i istotne. Suche fakty, nie zawsze są wystarczające. Cieszę się więc z faktu, iż pomimo laicyzacji telewizji i braku wartościowych programów, mogłem w niej jednak odkryć coś wartościowego, co pobudziło mnie do wysnucia tych kilku refleksji na temat jakże ważny, bo ludzkiego życia, które należy chronić a nie zabijać. Bo budującym jest fakt, kiedy słyszy się z ust kobiety, że będzie się dbało o utrzymanie ciąży, kiedy widzi się na jej twarzy radość z powodu tego, że będzie mogła nosić pod swym sercem, maleńką, bezbronną i jakże kochaną ludzką istotę , którą po dziewięciu miesiącach będzie mogła ukazać światu.

 

Trudno ubrać w słowa to co czuje serce. A to co czuło moje serce starałem się przelać na papier i podzielić się tym z innymi, bo uważam że trzeba o tym mówić głośno, gdyż ten problem nie jest czymś błahym. Czy mi się to udało? Trudno mi odpowiedzieć a ocenę pozostawiam tym, którzy zdecydowali się przeczytać te kilka słów mych refleksji.

 

I na koniec jako przyszły kapłan, chciałbym gorąco podziękować tym wszystkim kobietom, które noszą, bądź będą nosić pod swym sercem nowe życia i podziękować im za ich odpowiedzialność, która bardzo mnie buduje w sytuacji, gdy coraz częściej nie szanuje się ludzkiego życia. I żywię ogromną nadzieję, iż może kiedyś któraś z tych rozwijających się do przyjścia na świat maleńkich i bezbronnych istot zostanie poświęcona Bogu jako kapłan czy siostra zakonna i będzie mogła z wdzięcznością bronić ludzkiego życia, co w dobie XXI wieku nie jest wcale łatwe i trzeba to sobie często uświadamiać.

 

Życzę więc sobie i tym którzy razem ze mną zdecydowali się na te kilka słów refleksji, abyśmy zawsze byli odpowiedzialni za to wszystko, czym Bóg obdarza nas na ścieżkach naszego życia.

 

Bóg obdarzył każdego człowieka seksualnością i nie uważa jej za coś złego. Jednak należy z niej odpowiedzialnie i właściwie korzystać. Naszą seksualnością kieruje prawo naturalne, które odpowiedzialnie przestrzegane prowadzi do radości i pełnego miłości człowieczeństwa.


Dariusz Przewoźnik


ARTYKUŁ O NATURALNYM PLANOWANIU RODZINY

'Małżonkowie dążą do tego, żeby TAK być ze-sobą i dla-siebie, by promieniować na siebie wzajemnie JEZUSEM CHRYSTUSEM ŻYWYM. Odkupiciel pragnie przebywać w ich sercach na stałe, m.in. mocą przyjętego SAKRAMENTU MAŁŻEŃSTWA.' Światem obecnie rządzi przekonanie, iż tylko to co przyjemne jest dobre. Bardzo trudno wielu ludziom zdobyć się na jakieś wyrzeczenie. Dzieje się tak w wielu sferach naszego życia. W tym artykule chciałbym skupić się na sferze ludzkiego życia zwanego PŁCIOWOŚCIĄ. Antykoncepcja jest w dzisiejszym świecie „na topie”. Wielu ludzi, szczególnie młodych, sięga po środki antykoncepcyjne. Poprzez to idąc w pewnym sensie na łatwiznę. Wolą zatruwać swój organizm, prowadzić do jego rozregulowania (mowa tu szczególnie o kobietach), bo to łatwiejsze i bardziej wygodne. W niniejszym artykule pragnę postawić takie o to pytanie: czy metody naturalne są naturalne? Przecież, można powiedzieć, tak jak i metody antykoncepcyjne, wykorzystują dni niepłodności, w celu 'niedojścia' do poczęcia nowego życia. Dlaczego więc warto je stosować?

 

Główną racją przemawiającą za stosowaniem metod naturalnych jest właśnie ich naturalność i wykorzystywanie Bożego daru płciowości oraz świadomie i odpowiedzialnie korzystanie z owej płodności. Warto tu także podkreślić, iż bardzo ważna jest kompetencja i rzetelność przekazywanej wiedzy na temat metod naturalnych. Zdarza się bowiem bardzo często, iż wielu ludzi z niechęcią przyjmują treści na temat NPR-u, gdyż szybciej źle i niewłaściwie zostały im one przekazane. Obecnie na polskim rynku słowa pisanego oraz w mediach np. internecie, można znaleźć wiele pozycji na temat NPR. Do nich można sięgnąć, do czego zachęcam dla zgłębienia tematu. Nie jest też więc moim celem tutaj opisywanie poszczególnych metod. Pragnę jedynie wykazać racje za ich stosowaniem. Jako autorytety posłużyły mi tu dokumenty Kościoła Katolickiego oraz publikacje obecnego Papieża Ojca Świętego Jana Pawła II.

 

Metoda - Metody

 

Kościół (katolicki) wspomina w nawiązaniu do gorąco przezeń zalecanego korzystania z biologicznego rytmu płodności o 'metodach' naturalnych: w liczbie mnogiej. Urząd Nauczycielski Kościoła wyraża się tu precyzyjnie, świadom zawierzonej sobie misji: strzeżenia Prawdy Objawienia, która zarazem wyznacza granice jego kompetencji. Jeśli mianowicie pominąć działania przeciwrodzicielskie (łącznie wzięte wszelkie środki przeciwpoczęciowe, a z kolei poronne) w ich przeróżnych odmianach, określanych ogólnie jako 'metody sztucznego ZAPOBIEGANIA ciąży', istnieje kilka różniących się między sobą 'metod' naturalnych regulowania NIE samej w sobie 'płodności' - w znaczeniu: ujarzmienia zdolności przekazywania Życia, ale regulowania poczęć.

 

Paweł VI (1968) wyraża się ogólnie, że w przypadku istniejącej potrzeby rozłożenia czasu poczęć w ramach życia w małżeństwie – 'wolno wówczas małżonkom uwzględniać naturalną cykliczność właściwą funkcjom rozrodczym' (HV 16). Papież odnosi się tylko ogólnie do biologicznego rytmu płodności. Nie mówi natomiast o żadnej 'metodzie', która by wiedzę o rytmie płodności przekuwała na reguły dla bezpośredniego użytku małżonków.

 

Natomiast wyraźnie o 'metodach' naturalnych - w liczbie mnogiej, wspomina Jan Paweł II. Podkreśla on wprawdzie ogólnie obowiązek 'znajomości cielesności i jej rytmów płodności' (FC 33; 1981 r.) oraz potrzebę 'uczynienia wszystkiego, aby udostępnić tę wiedzę OGÓŁOWI MAŁŻONKÓW, a wcześniej jeszcze OSOBOM MŁODYM' (FC 33). Niemniej wiedza ta staje się użyteczna dopiero poprzez którąś konkretną spośród 'metod' naturalnych.

 

Do wielości metod naturalnych nawiązuje Jan Paweł II w paragrafie, w którym zwraca się w naglących słowach do różnych osób odpowiedzialnych, które mogą i powinny służyć małżonkom pomocą:

'W tej dziedzinie Kościół, ciesząc się osiągnięciami badań naukowych pozwalających określić dokładniej rytm płodności kobiety i popierając intensywniejszy i szerszy zakres takich studiów, nie może nie rozbudzać ze wzmożoną energią poczucia odpowiedzialności tych, którzy - jak lekarze, eksperci, doradcy małżeństw, wychowawcy i same małżeństwa - mogą skutecznie pomóc małżeństwom w przeżywaniu ich miłości tak, ażeby uszanowane były struktura i cel aktu małżeńskiego, który ją wyraża' (FC 35).

 

Ojciec święty dodaje następnie:

'Oznacza to szerszy, bardziej zdecydowany i systematyczny wysiłek idący w kierunku poznania, oceny i stosowania naturalnych metod regulacji płodności' (FC 35).

Całkiem jednoznacznie mówi Jan Paweł II o metodach naturalnych (w liczbie mnogiej ) w swej kolejnej encyklice Evangelium Vitae (1995 r.):

'Rodzącemu się życiu służą ośrodki upowszechniania naturalnych metod regulacji płodności: należy je rozwijać, ponieważ skutecznie pomagają one w stosowaniu zasad ODPOWIEDZIALNEGO ojcostwa i macierzyństwa, dzięki którym każda osoba - poczynając od dziecka - jest uznawana i szanowana ze względu na swą samoistną wartość, zaś kryterium wszelkich decyzji jest bezinteresowny dar z siebie...' (EV 88).

 

'Dzieło wychowania do życia obejmuje formację małżonków do odpowiedzialnego rodzicielstwa. Wymaga ona, zgodnie ze swym prawdziwym znaczeniem, aby małżonkowie byli posłuszni wezwaniu Bożemu i działali jako wierni wyraziciele Jego zamysłu...

- Prawo moralne zobowiązuje ich w każdym przypadku do panowania nad skłonnościami instynktu i namiętnościami oraz do szanowania praw biologicznych wpisanych w ich OSOBY. Właśnie taki szacunek uprawnia, w duchu służby odpowiedzialnemu rodzicielstwu, do stosowania naturalnych metod regulacji płodności: są one coraz bardziej precyzyjne z naukowego punktu widzenia i stwarzają konkretne możliwości podejmowania decyzji zgodnych z wartościami moralnymi. Rzetelna ocena rezultatów osiągniętych na tym polu powinna usunąć uprzedzenia, nadal zbyt rozpowszechnione, i przekonać małżonków oraz pracowników służb medycznych i społecznych o potrzebie właściwej formacji w tej dziedzinie. Kościół jest wdzięczny tym, którzy za cenę osobistych wyrzeczeń i ofiar, często nie docenianych, zajmują się poszukiwaniem i upowszechnianiem tego rodzaju metod, troszcząc się tym samym o wychowanie do wartości, które stanowią ich podłoże' (EV 97). Tak jak pisałem na wstępie, istnieje wiele publikacji na temat metod naturalnych planowania rodziny, w tym jednak artykule, bardzo poglądowo skupimy się na charakteracji owych metod. Zainteresowanych zaś odsyłam do licznej literatury na ten temat.

 

Sens 'METODY'

 

Rzeczywiste korzystanie z biologicznego rytmu wymaga odrobiny precyzyjnych wiadomości. Dotyczy to szczególnie przypadku, gdy małżonkowie będą chcieli skorzystać z niego dla odłożenia poczęcia. Wiedza medyczna dąży do coraz dokładniejszego podpatrzenia Bożego stworzenia w tym zakresie. Dzięki temu udaje się jej dostarczyć małżonkom coraz bardziej precyzyjnych informacji odnośnie do możności względnie niemożności przekazania Życia w poszczególnych dniach cyklu.

 

CELEM, jaki sobie zakłada poszczególna metoda naturalna, jest wyznaczenie, lub lepiej: rozpoznawanie-utożsamianie na podstawie coraz dokładniej odczytywanych znaków z ciała kobiety, kiedy poczęcie staje się biologicznie możliwe, a kiedy do poczęcia dojść nie może. Warunkiem dojścia w tym zakresie do pewności jest możliwie dokładne ustalenie tego, w którym dniu odbywa się owulacja (jajeczkowanie) - z uwzględnieniem żywotności zarówno komórki jajowej, jak i komórek rozrodczych męskich. W ciągu minionego stulecia zostało wypracowanych na użytek małżonków kilka modeli naturalnych metod regulacji poczęć.

 

a) Pierwsze próby wypracowania metody naturalnej opierały się na obliczeniach STATYSTYCZNYCH w oparciu o studium dat miesiączek na przestrzeni szeregu minionych cyklów. Tak powstała na przełomie lat 1929-30 tzw. Metoda KALENDARZA (względnie: Metoda Rytmu; Kalendarz Małżeński ). Wiąże się ona z nazwiskami dwóch badaczy: dra Hermanna Knausa (Austria) oraz dra Kyusaku Ogino (Japonia). - Metoda ta jest 'naturalna', ale nie biologiczna - i z punktu widzenia medycznego NIE specyficzna.

 

b) W latach 1960-1980 powstała i rozwinęła się niebawem w szeregu modyfikacjach Metoda TERMICZNA. Rozwinęła się ona niebawem dalej i rozpowszechniła jako metoda OBJAWOWO-(Sympto)-TERMICZNA, przekształcając się w dalszym rozwoju coraz bardziej w metodę Wielo-Wskaźnikową.Każda z metod termicznych jest naturalna i w stopniu znacznie wyższym biologiczna aniżeli Kalendarz Małżeński. Mimo to żadnej z modyfikacji Metody Termicznej nie można nazwać metodą specyficzną w medycznym znaczeniu tego słowa. Żadna z nich bowiem nie jest w stanie zaproponować objaw, który by w sposób istotny i przesądzający wskazywał na możność względnie niemożność poczęcia w danym dniu cyklu.

- Wszystkie odmiany Metody Termicznej i Metody Wielowskaźnikowej są ostatecznie metodami jedynie PO-owulacyjnymi. Żadna z nich nie jest zdolna dostarczyć wiążącej informacji odnośnie do utrzymującej się możliwości poczęcia w PRZED-owulacyjnej części cyklu.

 

c) W końcu powstała Metoda OWULACJI [wg prof.] BILLINGSA (= MOB). Jej pierwsze opracowanie książkowe pojawiło się w r. 1964 (Melbourne, Australia). Metoda ta jest zarówno naturalna, jak i ponadto biologiczna, a wreszcie po raz pierwszy w dziejach medycyny SPECYFICZNA. Pozwala utrzymującą się, względnie nie utrzymującą się aktualnie możliwość poczęcia NIE tyle wyznaczać, co możliwość tę IDENTYFIKOWAĆ z dnia na dzień - w sposób niezwykle prosty - w warunkach domowych.Każda z naturalnych metod regulacji poczęć przedkłada parę REGUŁ dla jej stosowania. Reguły te są pomyślane jako informacja biologiczna funkcjonująca niezależnie od aktualnie zamierzanego, względnie nie zamierzanego poczęcia.

 

- Jednakże: żadna z metod naturalnych nie odbiera nikomu wewnętrznej WOLNOŚCI działania. Każda z nich dostarcza jedynie mniej lub bardziej precyzyjnie udokumentowaną INFORMACJĘ odnośnie do biologicznej możności względnie niemożności poczęcia w danym dniu cyklu.

Etycznie liczące się motywy dla odłożenia poczęcia

Oto w sumieniu liczące się POWODY-motywy, które uzasadniają wstawienie okresowej przerwy pomiędzy kolejnymi poczęciami, a niekiedy każą w ogóle już zawiesić dalsze przekazywanie ZYCIA. Przytoczymy słowa Pawła VI z Humanae Vitae:

 

'...Jeżeli zaś z kolei uwzględnimy warunki fizyczne, ekonomiczne, psychologiczne i społeczne, należy uznać, że ci małżonkowie realizują ODPOWIEDZIALNE RODZICIELSTWO, którzy kierując się roztropnym namysłem i wielkodusznością, decydują się na przyjęcie liczniejszego potomstwa, albo też, dla ważnych przyczyn i przy poszanowaniu nakazów moralnych, postanawiają okresowo lub nawet na czas nieograniczony, unikać zrodzenia dalszego dziecka” (HV 10).

Wspomniane warunki 'fizyczne' dotyczą w pierwszym rzędzie zdrowia matki, a ponadto ojca oraz potencjalnego potomstwa.

- Warunki ekonomiczne dotyczą trudności z utrzymaniem rodziny, ciasnoty mieszkania, skąpych zarobków.

- Warunki psychologiczne-duchowe odnoszą się do rodzicielstwa np. w późnym wieku kobiety-matki oraz innych powodów natury psychicznej.

 

W przypadku warunków społecznych chodzi o żywotne zaangażowanie w pracę społeczną, którą trudno byłoby kontynuować w przypadku obarczenia się liczniejszym potomstwem.

Paweł VI wspomina w przytaczanej tu encyklice Humanae vitae o 'roztropnym namyśle i wielkoduszności, decydującej się na przyjęcie liczniejszego potomstwa' (HV 10). Jego następca Jan Paweł II, mówi w podobnym kontekście o 'wymogach roztropności' (MiN 469). Korzystanie z którejkolwiek z metod naturalnych jest zawsze problemem w pierwszym rzędzie etycznym, a dopiero wtórnie możliwym do przyjęcia zagadnieniem 'technicznym'. Z tego też względu w nauczaniu Kościoła mowa jest o 'ETYCZNIE POPRAWNYCH metodach regulacji poczęć' (por. MiN 474-480).

 

RAZ JESZCZE ZADAJMY SOBIE PYTANIE CZY NATURALNE METODY PLANOWANIA RODZINY, KTÓRE PRZECIEŻ TAKŻE ZAPOBIEGAJĄ ZAPŁODNIENIU, NIE SĄ ANTYKONCEPCJĄ?

Naturalne planowanie rodziny wyraża zupełnie inne podejście do płodności i przekazywania życia. Stosując metody naturalne wyznaczamy okresy płodne i niepłodne. Poznajemy reguły rządzące cyklem kobiety i stosujemy logiczne myślenie: jeśli chcemy począć dziecko, współżyjemy w rozpoznanym czasie płodnym, jeśli nie planujemy dziecka, współżyjemy w okresach niepłodnych. Tak więc metody naturalne proponują coś wręcz odwrotnego niż antykoncepcja. Przez poznanie i zaakceptowanie ludzkiej płodności prowadzą do zachwycenia się nią. Bo to jest wielka radość, że para ludzi jest płodna. Małżonkowie nastawiają się na przyjęcie dzieci, aczkolwiek w sposób odpowiedzialny planują ich liczbę, bądź przesuwają termin ich poczęcia.

A teraz skupimy się już na meritum problemu jaki tu poruszamy: Czy istnieje 'naturalna antykoncepcja?'

 

W swojej książce p.t. 'Miłość i odpowiedzialność' Karol Wojtyła próbuje między innymi odpowiedzieć na pytanie, które często pojawia się w dyskusjach o antykoncepcji: 'Dlaczego metoda naturalna ma się pod względem moralnym różnić od metod sztucznych, skoro wszystkie prowadzą do tego samego celu: do wykluczenia prokreacji w życiu małżeńskim?' (s. 215) Inaczej mówiąc, czy małżonkowie powstrzymując się od współżycia w okresie płodności nie stosują jakiejś formy antykoncepcji. Czy można zatem używać określenia 'naturalna antykoncepcja', które często spotykamy w różnego rodzaju popularnych czasopismach? Przyjrzyjmy się, co na ten temat pisał obecny Papież.

 

Praktykowanie okresowej wstrzemięźliwości, w odróżnieniu od metod sztucznych, w żaden sposób nie narusza naturalnego porządku we współżyciu małżeńskim. Antykoncepcja w sztuczny sposób ubezpładnia akt małżeński, przeciwstawiając się w ten sposób naturalnym prawom. Natura nie stworzyła bowiem żadnych mechanizmów, które można by nazwać antykoncepcyjnymi w takim znaczeniu, w jakim odnosi się to do sztucznych sposobów i środków. Przeciwnie - w dniach największej płodności wszystko wydaje się sprzyjać poczęciu: śluz zmienia swe właściwości, by ułatwić wędrówkę plemników i umożliwić im przeżycie, ujście szyjki macicy zostaje odblokowane i otwarte, organizm stwarza jak najdogodniejsze warunki do zapłodnienia jajeczka i zagnieżdżenia się nowej istoty w macicy, niektóre kobiety obserwują nawet u siebie w tych dniach wzmożenie pobudliwości erotycznej. W naturalnym planowaniu rodziny niepłodność wynika z naturalnego rytmu - antykoncepcja narzuca niepłodność wbrew naturze. Papież stwierdza: 'Wstrzemięźliwość jako cnota nie może być pojmowana jako środek antykoncepcyjny'. (s. 216) Przecież, jak zauważa Autor: 'Nie mamy żadnych podstaw ku temu, aby utożsamiać każdy akt współżycia seksualnego z 'koniecznością' poczęcia. (...) Byłoby to stanowisko niezgodne z porządkiem natury, który właśnie wyraża się w pewnej przygodności, gdy chodzi o związek współżycia płciowego z rozrodczością poszczególnych par małżeńskich. (...) Małżeństwo jest instytucją miłości, a nie tylko płodności.' (s. 209-210)

 

Czy zatem samo praktykowanie NPR gwarantuje, że małżonkowie postępują moralnie?

Papież pisze: 'Wstrzemięźliwość interesowna, wstrzemięźliwość 'z wyliczenia' budzi opory. Winna ona tak jak każda cnota być bezinteresowna. (...) Dopiero wówczas 'metoda naturalna' znajduje pokrycie w osobach, tajemnica jej bowiem leży w praktykowaniu cnoty, sama 'technika' niczego tutaj nie rozwiązuje. (...) I dlatego nie można mówić o wstrzemięźliwości jako cnocie wówczas, gdy małżonkowie wykorzystują okresy biologicznej bezpłodności jedynie w tym celu, aby w ogóle nie mieć dzieci, gdy dla swej wygody współżyją tylko i wyłącznie w tych okresach. (...) Dlatego też o ile można wstrzemięźliwość okresową traktować jako 'metodę' w tej dziedzinie, to tylko i wyłącznie jako metodę regulacji poczęć, a nie jako metodę unikania rodziny.' (s. 217)

 

Ojciec Święty stwierdza też, że najważniejsze jest pozytywne nastawienie do rodzicielstwa, wewnętrzna gotowość, świadomość: 'Gotowość rodzicielska wyraża się w również tym, że małżonkowie nie usiłują uniknąć poczęcia za wszelką cenę - gotowi są je przyjąć, jeśli wbrew przewidywaniom nastąpi. Owa gotowość 'Mogę być ojcem', 'mogą być matką' przenika ich świadomość i wolę nawet wówczas, gdy nie życzą sobie poczęcia, gdy decydują się na współżycie właśnie w okresie, w którym można przewidywać, że ono nie nastąpi. Ta gotowość w skali konkretnego aktu małżeńskiego w połączeniu z ogólnym (tj. w skali całego małżeństwa) nastawieniem rodzicielskim przesądza o wartości moralnej 'metody' okresowej wstrzemięźliwości' (s. 218-219)

Może ktoś powiedzieć, że podobne rozważania mają charakter czysto filozoficzny i są oderwane od życia. Wydaje się jednak, iż tak nie jest. Karol Wojtyła dotknął bowiem najważniejszego i zarazem najtrudniejszego aspektu naturalnego planowanie rodziny. Aby małżonkowie mogli w pełni doświadczać jego dobrodziejstw, muszą sobie uświadomić omawiane wcześniej zagadnienia. Naturalne planowanie rodziny to nie tylko 'metoda', ale raczej styl życia, który staje się często czym oczywistym, gdy zacznie się go praktykować.

 

Czy więc naturalne planowanie rodziny jest naturalne? Oby odpowiedzieć na to pytanie trzeba dotknąć dwóch aspektów tej formy planowania rodziny: powstrzymywania się od kontaktów płciowych oraz prowadzenia obserwacji objawów i temperatury. Jak więc powinniśmy rozumieć termin: 'naturalne'? W największym skrócie 'naturalne' oznacza to wszystko, co jest zgodne z Bożym porządkiem stworzenia.

 

I reasumując me rozważania: Naturalne planowanie rodziny to droga uczenia się siebie. Wymaga odpowiedzialności i wysiłku, ale pozwala powziąć swobodną i odpowiedzialną decyzję co do poczęcia nowego życia. Pomaga małżonkom także w osiągnięciu poczęcia. Ci, u których medycyna nie stwierdza nieprawidłowości, jeśli nauczą się prowadzenia obserwacji i zastosują się do zasad naturalnego planowania rodziny, mają duże szanse, że wkrótce doczekają się dziecka. Aby nauczyć się obserwacji, potrzebna jest pewna, nawet znaczna, mobilizacja. Rano trzeba pamiętać o zmierzeniu temperatury, a przez dzień kilka razy zapytać siebie - co czuję i spojrzeć - co widzę. Potrzeba dziesięciu minut dziennie.Umieć panować nad uczuciami, a jednocześnie być spontanicznym, to rzeczywiście sztuka. Ale sztuką jest być przyjacielem, sztuką jest być odpowiedzialnym, sztuką jest pięknie dawać i brać, sztuką jest kochać i być kochanym. Tego wszystkiego uczymy się przez całe życie.


Wielu mówi, że powściągliwość seksualna jest bardzo trudna do praktykowania. Powściągliwość w fazie płodności można z trudnej do pokonania przeszkody przemienić w coś pozytywnego, a nawet radosnego. Najpierw trzeba postanowić. Postanowienie bywa kluczem do praktykowania twórczej wstrzemięźliwości. Postanowić - oznacza nie angażować się w takie kontakty intymne, z którymi sobie nie poradzimy sobie i stracimy kontrolę nad sobą. Dla niektórych będzie oznaczało to np.: będziemy unikać książek, filmów czy programów, które mogłyby wpłynąć tak, iż mielibyśmy kłopot z realizacją mego postanowienia. W czasie dochowywania wstrzemięźliwości jesteśmy bardziej świadomi duchowej strony naszego życia. Wszak człowiek to ciało i duch. A być dwoje jednym, to być małżeńską istotą tworzącą jedność zarówno cielesną jak i duchową. Doświadczając duchowej jedności, możemy mieć podobnie wielką satysfakcję jak z fizycznego zjednoczenia. Oczywiście kontakt fizyczny jest niezbędny małżonkom do szczęścia i przetrwania. Wzajemnie go potrzebują. Ale nie zawsze musi on prowadzić do współżycia. Faza płodności jest dobrym czasem dla praktykowania patrzenia w oczy, trzymania się za ręce czy pocałunków. Niektórzy wiele się natrudzą, nim uświadomią sobie, że nie wszystkie pocałunki i objęcia są zaproszeniem do współżycia. Ileż radości przeżywamy, ciągle ucząc się, jak być wspaniałymi przyjaciółmi i najwspanialszymi kochankami.

 

Powściągliwość może być także radosnym czasem przygotowania się na przyjęcie nowego człowieka. Oczekiwanie na dziecko winno być początkiem rozmowy prowadzonej z nim jeszcze przed jego poczęciem.Czekać na osobę to zmieniać siebie, stwarzając odpowiednie warunki dla jej istnienia. Dziecko, które poczęło się w pragnieniu małżonków, które kochają, nim poczęło się w łonie matki, kształtuje ich, by byli odpowiedzialni, przewidujący, dający pewność, by byli zdolni do darmo danego daru z siebie. Podążając drogą naturalnego planowania rodziny, rodzice mogą przygotować się do poczęcia dziecka, a także mogą mu od samego poczęcia towarzyszyć. Dziecko bardzo potrzebuje miłości okazywanej mu w pierwszych dziewięciu miesiącach życia. Potrzebuje czuwania i radości swoich rodziców. Wczesny kontakt z dzieckiem jest jednak możliwy tylko wtedy, kiedy rodzice są świadomi jego istnienia, kiedy cieszą się nim od momentu poczęcia.

 

Styl życia i klimat, jaki wytwarza się w rodzinie, gdy małżonkowie idą drogą naturalnego planowania rodziny, sprzyja również wychowaniu dzieci. Dziecko, patrząc na kochających się rodziców, pełnych szacunku dla siebie i dla innych, potrafi lepiej sprostać stawianym wymaganiom. Ojciec, który wymaga od siebie samego, który potrafi się opanować, może stawiać takie same wymagania swojemu synowi. Potrafi prosto i naturalnie przygotować go do dorosłego, godnego życia. Córka otrzymuje od matki wiedzę o prowadzeniu obserwacji. Dzieci wzrastające w klimacie dobra i serdeczności, obserwując szanujących się nawzajem rodziców, naśladują ich. Brat szanuje siostrę, a ona docenia jego męską godność. Takich też współmałżonków będą szukali dla siebie w dorosłym życiu. Życie małżeńskie realizowane zgodnie z naturą ubogaca całą rodzinę, pozwala na właściwe i pełne dojrzewanie wszystkich jej członków. Radość płynąca ze współżycia małżeńskiego może mieć pozytywny wpływ na nasze życie duchowe. Ponieważ Bóg jest ośrodkiem małżeństwa, akt miłosny staje się pełną wdzięczności drogą otwarcia na Boga.

 

Możliwość wypełnienia przysięgi uczciwości w tym zakresie dają tylko metody NPR. Zaś pewność i spokój w sprawach małżeńskich ułatwi rozwiązywanie spraw rodzicielskich czy tych zwyczajnych, czysto ludzkich spraw dnia codziennego. Naturalne planowanie rodziny to coś zupełnie innego niż kolejny rzekomo niezawodny patent na szczęście człowieka. Jest to droga, na której można być szczęśliwymi we dwoje, na której możecie być szczęśliwymi małżonkami dla siebie, pogodnymi i troskliwymi rodzicami dla waszych dzieci. A że wymaga to trochę pracy? Tak ten świat jest urządzony, że niczego, co naprawdę wartościowe nie dostaje się za darmo.

 

Dariusz Przewoźnik

 

Przy pisaniu tego artykułu wykorzystano teksty zamieszczone na stronie www.npr.pl Osoby zainteresowane zgłębieniem tematyki poruszonej w powyższym artykule, bądź pragnące zadać nurtujące pytania, zapraszam do kontaktu: dp1978@o2.pl


1
menu